Buddyjska świątynia w Malezji

kekloksi

Od zawsze interesowałam się buddyzmem, dlatego, kiedy tylko miałam możliwość przyjrzeć się z bliska, w jaki sposób prezentuje się jakakolwiek buddyjska świątynia to zawsze korzystałam z takiej okazji. Dwa lata temu spędzałam wakacje w Malezji i wtedy też postanowiłam trochę bardziej zobaczyć wszystko sama i nie być już tak zdaną na innych. Nigdy nie podróżowałam z przewodnikiem, a wówczas tym bardziej nie zależało mi na żadnym towarzystwie. Przestudiowałam więc dokładnie dostępne mapy, aby jak najdokładniej wyznaczyć trasę wycieczki, jaką zamierzałam odbyć. Wiedziałam, że na pewno chcę zobaczyć te miejsca, które standardowo nie są dostępne dla turystów. I co najważniejsze, byłam wyjątkowo zdesperowana, żeby to osiągnąć, szczególnie że należę do osób odważnych. Kiedy spotkałam się z nazwą Kek Lok Si od razu wiedziałam, że jest to coś, co domaga się mojego sprawdzenia. Najbardziej zachęciła mnie pobieżna opinia, jaką znalazłam w przewodniku: największa budowla tego typu w Azji Południowo – Wschodniej. Dla miłośniczki architektury i buddyzmu nie mogło być lepszej zachęty. Wtedy wiedziałam, że miejsce te jest „numerem 1” mojej podróży i nie byłoby niczego, co mogłoby mnie odwieźć od zobaczenia tego miejsca. Widziałam już sporo buddyjskich świątyni, zarówno tych opuszczonych, jak i prowadzonych przez mnichów, ale żadna spośród tych świątyń nie zrobiła na mnie aż tak dobrego wrażenia. Tam bowiem nie było wiele osób i wszystko można było podziwiać samemu, nie obawiając się, że ktoś zagłuszy moją ciszę i spokój. Cały dzień spędziłam na oglądaniu wnętrz świątyni. Poza tym, wybrałam się na wycieczkę po okolicy. Świątynia w środku dżungli zrobiła na mnie doskonałe wrażenie i muszę przyznać, że nigdzie wcześniej nie czułam się aż tak wspaniale. Śmiało mogę stwierdzić, że nawet te osoby, które nie interesują się buddyzmem mogłyby w miejscu takim poczuć się nad wyraz dobrze i nic, z czym by się tam zetknęły absolutnie by im nie przeszkadzało.

keklok

Kek Lok Si wywołuje szacunek, zdumiewa majestatycznością i prostotą zarazem, a do tego na każdym wywiera wspaniałe wrażenie. Nie ma bodajże drugiego aż tak cudownego miejsca, w którym oddawałoby się cześć buddyzmowi. Szczególnie, że malezyjska dżungla jest dla tego świetnym tłem. Jeśli tylko będę mogła, to na pewno będę chciała tam kiedyś jeszcze wrócić. Jestem zauroczona zakątkami Malezji.

3 komentarze

  1. Piękna świątynia, słyszałem że jedna z najładniejszych w Malezji. Byłam w Kuala Lumpur, niestety wycieczki z biur podróży podążają tylko najpopularniejszymi szlakami, nie odważyłam się jak do tej pory wybrać do Malezji na włąsną rękę a byłam 4 razy. Piękny regon jest co zwiedzać.
    top10.4atara.com.pl

    View Comment

Dodaj komentarz